Przyszła pora na rozprawienie się ze stereotypami! Nie mamy złudzeń – Wam też pewnie się zdarzyło myśleć o egzaminie jak o teksańskiej masakrze piłą mechaniczną! A egzaminator to pewnie w waszych oczach Frankenstein albo jemu podobny Doktor Zło!

Potworny stres, jaki zżera Was potem podczas „dnia próby” często niweczy tygodnie ciężkiej pracy z instruktorem. Dlatego czas skończyć z wyolbrzymianiem okropności egzaminacyjnych. Uwierzcie osobom, które naprawdę się na tym znają – bo egzaminator to najzwyklejszy w świecie człowiek, a prawdziwym potworem jest wasz strach, pesymizm i brak wiary we własne możliwości.
 

WASZYM CELEM JEST OPANOWANIE UMIEJĘTNOŚCI JAZDY, a nie samo uzyskanie prawka! Im wcześniej to zrozumiecie, tym większa szansa na zdanie w pierwszym terminie. Nie ma co się spinać i stresować, tylko brać do pracy! Dobrego kierowcę nie odważy się oblać nikt (zwłaszcza w czasach, gdy każdy egzamin rejestrują kamery)!
 

Egzaminatorowi naprawdę nie zależy na tym, żeby zrobić wam na złość. Jego zadaniem jest tylko ocenić, czy jesteście przygotowani do samodzielnego poruszania się samochodem po ulicy. Jeśli pokażecie mu, że potraficie wiele, zdacie na pewno! Jednym słowem, to od was zależy wynik egzaminu, a nie od humoru egzaminatora. Jeśli wykonacie wszystkie zadania egzaminacyjne poprawnie, to bez względu na to, czy egzaminator wydaje się wam miły, czy też nie, czy ma wąsa i głupio wygląda w okularach, na pewno zaliczycie egzamin. Pamiętajcie, że macie na to ok. 40 minut. W tym czasie koncentrujcie się na drodze, a nie obserwacji min egzaminatora!
 

A co, jeśli jednak nie zdacie? Cóż, trzeba sobie jasno powiedzieć – najwyraźniej nie wszystkie czynności wykonaliście, jak należy. Spójrzcie obiektywnie na swoje umiejętności. Czy na pewno z czystym sumieniem możecie stwierdzić, ze wszystko zrobiliście bezbłędnie?

Jasne, że prościej jest obarczyć odpowiedzialnością za niezdany egzamin egzaminatora, a nie siebie. Pomyśleć, że był przesadnie dokładny, czepiał się szczegółów i nie chciał spojrzeć przez palce na najechaną linię ciągłą, czy zmieniającą się sygnalizację. Tymczasem w  przepisach ruchu drogowego nie ma miejsca na własną interpretację, trzeba się do nich stosować i już! Takie poglądy prezentuje i musi prezentować egzaminator. I wcale nie na złość wam, ale dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Egzaminator to fachowiec w dziedzinie przepisów ruchu drogowym, więc na pewno ma rację i wie lepiej niż uczeń. Nie ma sensu się z nim spierać i umniejszać rangę swojego błędu.

Spotkaliście się kiedyś z opinią, że nie ważne jak wam idzie na kursie, nie ważne za którym razem zdacie egzamin – i tak nie nauczycie się niczego, póki nie wjedziecie na drogę? Na pewno tak! A jest w takich opiniach niestety, tylko część prawdy. Owszem, wyczucia odległości, sprawność w zmianie pasów ruchu, czy w parkowaniu wymagają doświadczenia (i to nawet kilkuletniego). Jednak przy warunkach panujących obecnie na drogach, zwłaszcza podczas jazdy po zakorkowanych miastach, nie da się uczyć prawidłowych zachowań dopiero na drodze. Chyba, że nie obchodzi was fakt, że przy okazji możecie zrobić komuś krzywdę, a w najlepszym wypadku zniszczyć sobie samochód. Nawet, jeśli proces nauki trwa nieco dłużej na etapie kursu to dzieje się tak tylko i wyłącznie dla waszego dobra.

Kiedy uda Wam się opanować umiejętność pewnego i bezpiecznego poruszania się po drogach, żaden egzaminator nie ośmieli się Was oblać!

 Przecież nie zadziera się z królami szos ;)
 

 

Dąbrowa Górnicza, ul. Królowej Jadwigi 15, Tel. 032 726 21 52
Zawiercie, ul. 3 Maja 25, Tel. 032 673 73 59

kom. 698 932 832, 608 070 947

e-mail: biuro@goldenlion.com.pl